...
blog



03.10.2011 :: 10:07 Link Komentuj (4)
Przemyślałam to wszystko...
Albo dobra, ogółem trochę olałam sytuacje ;D
Muszę Wam wyjaśnić coś. 
Musiałam zapalić by jakoś to wszystko sobie poukładać...
Pani jest osobą cholernie destrukcyjną, działa na mnie...
Rozpierdala mnie na części pierwsze. 
Śmiałam jej o tym powiedzieć, że po prostu źle na mnie działa, co jest ogółem wykorzystywane teraz przeciwko mnie. Ogółem Osoba ma cechy socjopaty. No i nie wolno w jej towarzystwie za dużo z siebie odkryć, bo w momencie gdy zachowamy się wobec niej ( i tylko wg Niej!) nie fair wyciągnie wszystkie historie sprzed Grunwaldu jak ja to nazywam i wszystko to co kiedyś jej powierzyliśmy użyje przeciwko nam. To znaczy użyje naszych kiedyś wypowiedzianych w taki sposób że przybierają inny sens by po kryjomu wbijać nam sztylet w serce. 
Często nie mogę się pozbierać po każdym kontakcie z Osobą.
Chociaż widzę że teraz coraz szybciej się jednak sklejam z powrotem. Zamykam drzwi starego domu i wychodzę na ulice, przechadzam pół miasta i zamykam się w swojej Pustelni. Jak dobrze że ludzie nie wiedzą gdzie mnie szukać. Dostęp do moich zasobów mieszkalny i obecnego adresu mają tylko ludzie którym mogę zaufać i wiem że nie wydadzą mojego miejsca pobytu. Siostrze ciotecznej, którą staram się wspierać duchowo, jak starszyzna, zanim wprowadziłam ją w moje mieszkanie kazałam przysięgać że nikomu nie powie gdzie się znajduje. 
Wyprowadziłam się z domu ponieważ nie wyobrażałam sobie dalszego normalnego funkcjonowania w tym miejscu bez jakiejś interwencji psychiatry. A ponieważ stwierdziłam że nie chcę chodzić do psychiatry zabrałam się by poradzić sobie sama ze sobą, albo może odciąć się od tego wszystkiego.
Mam dość ciągłego słuchania co komu się nie należy i co kto powinien robić. Ileż można słuchać jak masz się zachowywać i ileż można grać pod czyjeś skrzypce?
Ileż można słuchać tego że ktoś jest nieszczęśliwy przy okazji zatruwa szczęście ludzi w około?
Ok, rozumiem, coś się Osobie należy może, ale po co niszczyć życie wszystkim w około tylko po to by zadowolić własne potrzeby? Takie dążenie do celu po trupach dosłownie.
"Nie udaje się mi, tak więc i Tobie się nie uda."
"Jestem nieszczęśliwa, tak więc i Ty nie będziesz szczęśliwa."
Taka dziecinada.
Ileż razy słyszałam rzucane w moją słowa "życzę Ci byś czuła w życiu to samo co ja..."
albo "życzę Ci by z Tobą też ktoś tak postępował jak ze mną..."
Tak tylko jak się kurwa mać ludzi nie szanuje to ludzie też nie szanują cholera jasna Ciebie!

Skończyła się wena.

04.10.2011 :: 09:40 Link Komentuj (3)
"Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynamy się nad nią zastanawiać ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk, którego nie sposób nazwać słowami. Może jest to obawa bycia wzgardzonym, odrzuconym, obawa, że pryśnie czar? Może wydaje się to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje. Dlatego nie należy stawiać pytań, lecz działać. Trzeba wystawiać się na ryzyko." 

Jak dobrze że cztery lata temu tak niefortunnie wpadłam na Ciebie :)

16.10.2011 :: 22:18 Link Komentuj (1)




UK





19.10.2011 :: 12:09 Link Komentuj (1)
Cóż, siedzę od trzech dni w Anglii, jest miło i przyjemnie pomijając fakt że jestem chora.
Katar i lekkie przeziębienie jakie mnie dopadło jest dla mnie ogólnym szokiem, ponieważ rzadko choruje, jednak panująca tutaj wilgoć i chyba zmiana ciśnienia jak i ogólnie klimatu nadwyrężyła mój układ odpornościowy. 
Mam nadzieję że szybko minie... 
Chciałabym.
2 dni chodzenia za pracą póki co okazują się bezsensowne, zapisałam się do agencji już w pierwszych dniu pobytu, jednak wiecie jak jest (jeśli wiecie).
Na razie moja aktywność w Anglii ogranicza się do zajmowania domem moich przyjaciół, 
gotowaniu obiadków dla nich póki nie wrócą z pracy i kichania przed telewizorem...
czekam na telefon z agencji czy znajdą mi jakaś pracę.
Trochę się boję, jak to ogólnie będzie, czy szybko się coś znajdzie, czy dam radę...

Jednak nie dać rady
nie leży w mojej naturze...


20.10.2011 :: 22:32 Link Komentuj (5)
Cóż pierwszą chwilę załamania mam.
No cóż...
też może bym się dziwnie czuła gdyby nagle mój spokój i domową harmonię nagle nadwyrężył ktoś obcy.
sama nie wiem, nadal nie mam pracy a to po prostu wkurwia, męczy mnie i chyba również moich współ domowników. Chciałabym pójść zarabiać pieniądze, dokładać się do życia...
Zaczynam pękać, jak skorupka jajka... 
 Postaram się trzymać.
postaram...



O mnie

Archiwum

%rok
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień