Właściwie to tak było zawsze, dlaczego niby teraz miałoby się to zmienić?
Zawsze ktoś był ważniejszy,
zawsze moje szczęście lub moje plany były mniej istotne od czyichś,
zawsze też szybko zmieniano temat po jakimkolwiek pytaniu, na jakikolwiek temat do mnie.
Nigdy nie liczono się z moim zdaniem i nigdy nie zwracano na mnie uwagi,
po jakimś czasie gdy po prostu wyczułam że jestem lekceważona przestałam się jakkolwiek wypowiadać.
W rozmowach rodzinnych nie wypowiadam słów "tęsknie...", ani "zależy mi...", nie mówię "moim zdaniem...", ani "myślę, że...", w moim słowniku rodzinnym nie ma "chciałabym", "marzę", czy też "mam nadzieje...".
Po co skoro moja rodzina uważa mnie za mało istotną osobę, nie ważny element, wręcz czarną owce.
Przynoszę same kłopoty i straty.
I chyba myślą że jestem wariatką...

Z każdym dniem odczuwam coraz większą niechęć do coraz większej ilości osób z mojej rodziny.
Chyba każdy mnie zawiódł i chyba każdy zrobił coś co mnie mocno zabolało.
Nikt z nich nie wie gdzie mieszkam i jak żyje.
Nikt z nich mnie nie zna.

I nawet jeśli to czasami boli...
Żal mi ich.

"Jak cicho tu i jak ciemno.
Choć wciąż echo brzmi jednej z burz,
Nie wiesz co, nie wiesz kto zaczął to,
ale jedno już wiesz na pewno.
Bolesnych zbyt wiele padło słów..."



Komentarze:
19.09.2011, 19:46 :: 85.193.236.190

o

Ważne żebyś sama znała swoją wartość.
17.09.2011, 19:09 :: ownlog.com

fati

to zdanie : "Po co skoro moja rodzina uważa mnie za mało istotną osobę, nie ważny element, wręcz czarną owce.
Przynoszę same kłopoty i straty." - moja rodzina też tak niestety uważa.
wiem dobrze co czujesz.
17.09.2011, 19:03 :: ownlog.com

suna

Nie wyobrażam sobie żałować takich ludzi, jak to robisz?
ownlog.com :: Wróć