Na życzenie...
Paranienormalna S :))
Mej ogromnej radości ciąg dalszy.
Tak więc wszem i wobec ogłaszam jeszcze raz i już tłumaczę...
TAK!!!!
13 Września poszłam ładna i zadowolona do biurostwa by ogłosić iż się zwalniam.
Oczywiście próbom przekupstwa nie było końca toteż nadal ze SZCZERYM uśmiechem stwierdziłam twardo iż zwalniam się i koniec dyskusji :)
Dodam iż próby przekupstwa, owszem, ciekawe, jednak już ja znam te numery...
Takie platformowskie żarty wręcz.
Tak więc gdy po dłuższej chwili udało mi się wreszcie opuścić biurostwo z dosyć zadumionym szefostwem wewnątrz z jeszcze bardziej szczerszym, naprawdę wyjątkowym i szczerym uśmiechem na twarzy, obdzwoniłam wszystkich najbliższych znajomych by obwieścić im tę fantastyczną wiadomość :)
Cóż, jeden z moich najlepszych znajomych oddzwonił jakieś pięć minut po moim telefonie z zapytaniem czy ćpałam lub brałam jakieś leki psychotropowe w ciągu minionej doby (trawka, lsd i jeszcze kilkanaście innych nazw, nawet skurczybyk zapytał o Pawulon) i czy czasem nie jestem pierdolnięta.
No cóż, niecodziennie człowiek idzie przez miasto niemal skacząc z radości i krzycząc co chwile do telefonu...
ZWOLNIŁAM SIĘ!!!
Już pędzę z dalszymi wyjaśnieniami.
Otóż decyzja zapadła w ciągu jednej rozmowy telefonicznej. Zwalniam się i w ciągu pięciu najbliższych tygodni załatwiam co najpotrzebniejsze i wsiadam do samolotu. Rzucam wszystko by złapać na kilka chwil coś nowego i wrócić nowo narodzona.
I mocno w to wierzę.
Na prawdę mocno w to wierzę.
Bo wiecie co...
Nigdy nie jest za późno by zmienić swoje życie i zacząć spełniać swoje marzenia,
nawet jeśli się to nigdy nie uda, zawsze będę mieć świadomość że kiedyś próbowałam :)
Chociaż znając mnie jestem w stanie w tej chwili zrobić niemal wszystko i wiem że wiele moich dotychczasowych marzeń spełniłam, choć być może nie doceniłam tego wcześniej. Może nie są to ogromne sprawy...
No ale w końcu nic mnie tak nie nakręca jak nowe wyzwania!!!
POZDRAWIAM

P.S. zapomniałam dodać że do domu wróciłam chyba około drugiej w nocy,
świętowałam z koleżanką gdzieś w środku parku...
Masakra :P


 
Do godziny zero pozostało:


424 h






Komentarze:
24.09.2011, 00:24 :: 178.214.6.13

Stranger

Suna, odblokuj swoje acrhiwum :)
23.09.2011, 20:06 :: ownlog.com

suna

Ach, nie, to nie tak. Ja dostrzegam naprawdę całą masę tych drobych rzeczy. Rano cieszę się świeżością powietrza, dnia, no i różnymi innymi rzeczami. Często spaceruję i wtedy cieszy mnie przyroda. Cieszy mnie też, że żyję, albo że mogę chodzić, albo że obcy człowiek mi powiedział "na zdrowie!" jak kichnęłam. I tak dalej. Ale no... ileż można? Nie jestem wartościowym człowiekiem, więc w zasadzie nie mam prawa żyć (wiem, to brzmi beznadziejnie głupio, ale to prawda) . I teraz zdałam sobie sprawę, że ta cała radość z tych drobnych rzeczy to tylko moja ucieczka od martwienia się tym, kim (nie) jestem zamiast robienia coś konkretnego.

(No i przy okazji - to, że nawet inna osoba nie była w stanie wymienić żadnego mojego sukcesu też o czymś świadczy, prawda? I żeby nie było: nie żalę się, nie piszę dla współczucia czy coś - nie! Po prostu ćwiczę szczerość, dawniej nie byłam w stanie publicznie przyznać, że jestem do niczego - teraz już mniej więcej umiem, choć ta szczerość może jest zaprawiona goryczą czy nawet pesymizmem :) ale to może też być krok do akceptacji siebie.)

A, jeśli można wiedzieć... co dalej robiłaś z sobą? Mam na myśli, jak już na dobre zaczęły cię cieszyć te drobne rzeczy?
23.09.2011, 07:37 :: ownlog.com

suna

Jej, to brzmi jak cudowna fikcja, czytałam ostatnio coś takiego właśnie. Bohaterka zwalnia się z pracy, nie dając się przekupić uwodzicielskiemu bossowi. Zwalnia się, bo chce spełnić marzenia. Jakie to uczucie? Zaraz, niepotrzebnie pytam, bo przecież przed chwilą przeczytałam ^^' pozostaje mi tylko pogratulować! :)

Ach, a co do rady, to zdaje się, że masz rację. Dziękuję :)
21.09.2011, 19:08 :: 85.193.236.190

o

Na pewno możesz osiągnąć wszystko, co zechcesz. Z takim nastawieniem nie może Ci się nie udać :))
ownlog.com :: Wróć