Ostatni tydzień gdzieś się wymazał chyba całkiem z mojej pamięci. 
Nie wiem dokładnie jaka to była czasoprzestrzeń, 
nie pamiętam gdzie właściwie byłam i o której godzinie, 
Kogo na prawdę spotkałam a kto mi się tylko wydawał,
jakby czas się zatrzymał, a mimo to biegł jak szalony wciąż do przodu. 
Noc zlewała się z dniem,
i nie wiele tych dziwnych nocy przespanych,
wciąż tylko wiercenie się w ciemnej ciszy
i przekręcanie się z boku na bok.
"Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny..."

Mama Pana M umarła.
Szybka łapanka samolotu, 
potem przez pół Polski do domu samochodem.
Tak minął mi tydzień w Polsce.
To był ciężki tydzień.
A teraz siedzę sobie na sofie znowu w Anglii
 i zastanawiam się co ja właściwie nadal tutaj robię?
Jestem zamknięta, czuje się osaczona, jest mi coraz gorzej.
Muszę wytrzymać...



Komentarze:
14.11.2011, 15:38 :: ownlog.com

suna

O rany, współczuję :(
Ale super, że przyleciałaś z powrotem żeby z nim być przez ten tydzień, znam ludzi, którzy by nawet urlopu nie przerwali w takiej sytuacji...
ownlog.com :: Wróć