Jeśli można się w życiu zgubić, to ja własnie to zrobiłam.
Jeśli można się gubić raz za razem, to ja straciłam rachubę który to już raz.
Po prostu znowu stoję w martwym punkcie i właściwie nie wiem co mam dalej zrobić.
Być może popadam w jakąś depresję, nie wiem, nie jestem w stanie tego jakoś określić. Ani mojego miejsca położenia, ani tego wyjaśnić co ja właściwie tu jeszcze robię.

Nie wiem nic, czuje ogromniastą pustkę w środku,
.
M nadal unika kłopotliwych tematów ze mną, straszliwie mnie to drazni, bo potrzebuje go, potrzebuje żeby kurwa cokolwiek mi powiedział, raczej coś innego w stylu, "świat się nie kończy na Tobie".
Jeśli tak wygląda droga ku końcowi, to ja jestem chyba w jakiejś połowie tej trasy.
W połowię ku upadkowi wszystkiego.
Brak mi sił.
Co robić i skad wiedzieć co dalej będzie?




Komentarze:
14.03.2012, 19:03 :: 85.193.236.190

o

no to czekam aż coś napiszesz
31.01.2012, 21:24 :: 85.193.236.190

o

Jak w każdej MOJEJ teorii :D:D:D
31.01.2012, 09:54 :: ownlog.com

suna

W połowie trasy to nie tak źle... musi w końcu być lepiej, to niesprawiedliwe żeby było inaczej! (zawsze to powtarzam i zawsze się dziwię jak się okazuje, że sprawiedliwości nie ma :/)
30.01.2012, 20:02 :: 85.193.236.190

o

Normalny facet rzadko potrafi rozmawiać z kobietą. A szczególnie ze Swoją Kobietą. Bo niestety dla tej Swojej, Własnej, chcemy jak najlepiej. A jesteśmy psychicznie zupełnie inaczej zbudowani. I dlatego często unikamy rozmów, głównie po to, żeby nie powiedzieć czegoś głupiego. On pewnie też tak właśnie ma.

To taka moja głupia teoria, która być może nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale mi pozwala unikać głębokich rozmów z moimi Kobietami.
ownlog.com :: Wróć