...
blog



09.04.2011 :: 08:57 Link Komentuj (1)

Jestem ostatnio na dosyć ciężkiej pozycji.
Pewni ludzie oczekują bym wydała swój osąd, a ja nawet nie mam ochoty, po prostu wiem że cokolwiek powiem będzie źle, więc wybrałam chyba mniejsze zło i stwierdziłam że się nie wtrącam, nie działam, nie odpowiadam, nie udzielam, nie i nie.
Ciężko to wszystko wygląda. Ja na jakiejś obczyźnie gdy tam w centrum miasta stoi piękny duży dom.
Nie to żebym nie była zadowolona, nikt z mojej rodziny nie wie gdzie mieszkam, po prostu jestem sobie Panem i Władcą, a nawet jeśli ktoś by mnie poszukiwał, jedynie mogę odbrać telefon i wtedy zdecydować czy się spotkam z kimś gdzieś na miescie czy nie.
Całe życie uciekałam, a teraz tak uciekłam ze nikt nie jest w stanie mnie dogonić.
I dobrze mi z tym.
09.04.2011 :: 18:18 Link Komentuj (2) Jak ktoś dobrze zauważył, wciąż wieje...

Wichry wręcz niespokojne.
Dzisiaj zakupiłam farbkę do pokoju "dotyk mgły" i przyszły mebelki, a raczej komoda i regał. Właśnie mam zamiar wybrać się do pokoju obok i uczynić zeń sypialnię moich marzeń...
tylko łóżka jeszcze w sypialni tej brak. Ale to Powoli.

Rodzina ma wydała dzisiaj właśnie kolejny cudowny zniesmaczony "odburk" spowodowany zakupami nowych mebelków.
Bo powiedziałam im że kupiłam meble, po co mówić że wydałam zaledwie 500zł i że to dwie szafeczki :D
Złośliwiec się we mnie odezwał, bo widzę jak im tam gul rośnie, że wyszłam z domu kilka lat temu z reklamówką ubrań, drugą reklamówką książek i komputerem. Poszłam z niczym a mam tyle...
I jestem taka spokojna...
Przewiduje w ciągu kilku nadchodzących dni małe burze, wraca macocha zza granicy, na pewno już obmyśliła nowy cudowny plan zgnębienia mojej osoby i spokoju mego ducha.
Jestem przygotowana :D
Póki co.
11.04.2011 :: 16:20 Link Komentuj (4) myślę że po wielu miesiącach wróciła wena.
Wraz z ponad 2GB mojej muzyki ze starego PC.
Normalnie mam wspaniały nastrój, bo jak dzisiaj odkopałam stare, ogromne, czarne, zakurzone pudło które nazywa się komputer, jak uruchomiłam i jak popatrzyłam w ten wielki telewizor :P
M jak tylko usłyszał od razu zaczął się śmiać że małą elektrownię wyciągnęłam i na pewno nam rachunki za prąd skoczą :D

No i tak siedzę i piszę i słucham sobie moich starych dobry kawałków, ściągniętej płytoteki Queena...
Gdzieś Sandra, gdzieś indziej dżem, stary ATB...


Cóż, mniej ciekawie zapowiada się dalsza część wpisu.
Moi znajomi chyba się rozwiodą.
To chyba jakiś paskudny dramat mieć dwadzieścia pięć lat, dwoje dzieci i być rozwódką.
Szczerze powiedziawszy nigdy ta osoba nie pasowała mi na żonę, matką jest dobrą owszem, bo widzę jak się troszczy i opiekuje swoimi dziećmi, w miarę możliwości. Ale to cudowne małżeństwo powoli przechodzi w zapomnienie.
On może by się nie poddał całkiem, ale jak ma się nie poddać jeśli po kilku lata pożycia, najukochańsza osoba mówi że chyba Cię już nie kocham i chce odejść. A wszystkiemu winny jak zawsze jest On.
Szkoda mi Go, wielki żal mam do Niej, bo tak nie powinna się zachować, jeśli chce odejść niech idzie, ale po co zwaliła wszystko na Niego, a facet jest słaby, nie wiem jak wytrzyma to wszystko.
Jeśli wytrzyma.
Ech


DOPISANE
Jednak zakończy się bardzo pozytywnie chyba.
Macie coś takiego że słyszycie pewną piosenkę i wspomnienia same wkradają w nasze myśli?
Widzimy obrazy sprzed lat, żywe tak jakby działo się to wczoraj... znajome twarze których nie widzieliśmy być może kilka lat, dzisiaj już pewnie są inne, zmienione upływającymi latami lub zmęczone pracą.
A niby się wcześniej o tym nie pamiętało.
Kiedyś, cztery lata temu miałam bardzo maleńką ekipę. To było takie poszukiwanie swojego miejsca na ziemi.
Zawsze Ja i Moja A i we dwie już chyba z ponad dziesięć lat, tylko koło nas ludzie się zmieniają.
I był wtedy Pan J i Pan którego imienia nie pamiętam.
Ale właśnie o tego J chodzi wariata do ostatniej kropli łzy.
To nie była jakaś tam miłość nie wiadomo jaka bez przesady, proszę tyutaj nie doszukiwać się między wierszami
i nie mylić pojęć.
Kolega,
Kumpel,
Przyjaciel,
Brat,
wszystko w jednym tylko nie mężczyzna.
Brak tu tego pierwiastka.
Ale mimo że nigdy nie pomyślałam o Nim jako o obiekcie westchnień czy coś,
myślę że jednak śmiało mogę powiedzieć, że właśnie pod tą postacią "nie mężczyzny"
Kochałam go wtedy jak szalona.
on też taki jest nie da się z Nim inaczej.
I tak latem 2006 wariowała czwórka znajomych ponad wszystko.
Myślę że to był najpiękniejszy okres mojego młodzieńczego życia.
Tyle nie przespanych nocy, ciągłe imprezy, lato pełne szaleństwa.
Pamiętam że lato było suche, że strażacy podlewali sobie trawę wężami strażackimi...
Pamiętam to szaleństwo w wodzie, jak czwórka wariatów stała mokra na ulicy bo straż podlewa trawę.
Pamiętam jak pracowałam wtedy już, moja pierwsza praca, jak po nocach nie spaliśmy żeby szaleć.
Pamiętam że każdy mówił że jesteśmy parą z Panem J,
a nam to pasowało bo przynajmniej inne dziewczyny i inni faceci odwalali się od nas.
Pamiętam jak w niedziele po którejś z kolei imprezie weekendowej wstałam a w kuchni na stole leżała(LEŻAŁA) góra (GÓRA) pączków i drożdżówek na śniadanie.
I to najważniejsze...
Taka mocna impreza że padłam... obudziły mnie krzyki w mieszkaniu i ten okropny zgas jak wyturlałam się z łóżka, a J z kolegą na balkonie stoi i krzyczy...
stoi jak Go Pan Bóg stworzył i krzyczy...
Modlę się by wiek nie zabrał mi pamięci i wspomnień,
bym zawsze i wszędzie mogła pamiętać to jaka wtedy byłam, co wtedy czułam.
Jak byłam beztrosko szczęśliwa bo oto nadchodziły czasy mojej wielkiej wolności...
Bo oto wtedy czułam ogromną wolność i wiedziałam że nadchodzi moje nowe życie.
Na szczęście nawet jeśli zapomnę mam swoje kawałki,
swoje ponad dwa GB muzyki,
a niemal każda piosenka to ktoś wyjątkowy,
Ktoś kto pomagał w jakiś sposób kreować się mojej osobowości...


O mnie

Archiwum

%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień