...
blog



14.07.2008 :: 18:38 Link Komentuj (1)



WRÓCIŁAM
14.07.2008 :: 22:09 Link Komentuj (1)
Więc jestem.
zrobiłam porzaki,
a i komputer stał gotowy od kilku dni,
tylko jakoś nie chciało mi się go odpalać...
szkoda mi było pięknego weekendu
na siedzenie przed kompem...
powoli działam.
zostałam przyjęta na studia,
w pracy w porzadku,
z Mchasiem też się układa.
do przodu.
plecy spalone słońcem, twarz również.
wakacje na weekendzie,
praca na tygodniu,
dajemy radę ;D

pozdrawiam tych,
którzy są warci mojego pozdrowienia ;)
i Długo na nie oczekiwali ;*
18.07.2008 :: 22:29 Link Komentuj (1)
Nie chce mi się zywcem nic...
rano wstaje wcześniej do pracy, zaledwie o 7rano już muszę być na miejscu...
zbliża się a dla niektórych już trwa weekend.
nie mogę sie doczekać słodkiego lenistwa...
szkoda że weekend trwa tak krótko.
musimy pobyć razem, miec czas się przytulić, porozmawiać, oglądnąć film...
tęsknie za zasypianiem przy Tobie...
22.07.2008 :: 21:13 Link Komentuj (3) Wiszę w kropce...
jak zawsze,
jak przez te wszystkie lata mojej dorosłości...
gdy zaczynam coś planować, gdy już moje sny się spełniać zaczynają...
coś je przysłania...
zaczęłam kompletować dokumenty na studia,
dostałam się,
wiec mam jeszcze kilka dni zeby się zebrać...

to jak moi rodziece toną w długach dobija mnie każdego dnia coraz bardziej.
nie wiem czy pójdę na te studia,
moze bede musiała wyjechać do jakiejkś szybkiej pracy,
zarobić jakiegoś funta czy euro,
zapłacić za ich głupie życie,
żeby nie ciągnęło się to za mną,
żebym mogła ja spokojnie zyć.

odechciewa się...

28.07.2008 :: 18:59 Link Komentuj (1)
Chyba zaczne kierować swój blog do pewnej bliskiej mi blogowej znajomości ;)

WSPOMNIENIE

Pana P poznałam ponad 2 lata temu,
w dzień swoich 20. urodzin...
wysłał mi życzenia urodzinowe...
więc,
P był w wojsku z moim dobrym kolegą J któremu się gęba niezamykała na mój temat.
po prostu jak potem J powiedział,
kiedy poznał P,
stwierdził że jest idealnym facetem dla mnie!
Cóż,
nie wiedział w co mnie pakuje :PP

P był spontaniczny, troszkę szalony,
miły i potrafił kobiecie prawić nieziemskie komplementy,
jak długo potem podsumowałam...
pletł ile wlazło :D
poznalismy się w sposób ciekawy,
ponieważ gdy Pan P wracał na przepustke do domu,
spontanicznie kupił bilet pół Polski dalej by poznać się ze mną.
cóż wariatka ja jechałam o 4rano po Pana P do miasta oddalonego o jakieś 70km,
bo tam jego pociąg najbliżej mógł dojechać.
wiec, niepowiem przypadliśmy sobie do gustu,
chociaż mnie się az jakoś tak bardzo od razu niespodobał,
jak ja jemu.

omijajac szczegóły nasza znajomość trwała i trwała,
jakoś to fajnie wyglądało,
jeżdziłam ja do niego,
do pieknego miasta K,
dosyć daleko od mojego miasta,
jeżdził i on do mnie...
na przepustkach z wojska.
spedziło się wiele pieknych chwil i zaczał Pan P planowac.
stwierdzenie ze jestem kobietą jego życia doprowadziło mnie do łez...
nie,
nie łzy wzruszenia,
raczej śmiechu :D

hmh
wyjechałam za granice,
by treszkę pieniędzy zarobić i jakoś spełniać swoje marzenia i przy okazji plan pana P...
że przeprowadzę się na studia do jego miasta...
wszystko było pięknie,
cudne rozmowy przez telefon, smsy...
zadzwoniłam pewnego dnia z zapowiedzią że wracam do polski już nie długo

fajnie.

na drugi dzień Pan P zadzwonił i powiedział że od kilku tygodni mieszka z nową dziewczyną.
zonk.

Może nie było mi tyle żal Pana P co po rpostu dobił mnie fakt że ktos mnie oszukiwał dłuższy czas, że naobiecywał głupot gadał a potem sobie poszedł z tymi głupotami do innej
Po raz kolejny zostałam porzucona.
powiedziałam sobie że nie będę już nigdy z nikim,
że nie dam się tak podejść...

Droga K a teraz SZ
wczoraj gdy po obiedzie zasypiałam w Michałowych ramionach,
gdy prowadzilismy swoje rozmowy niedokonczone,
wspomniał mi jak bardzo broniłam się przed nim,
ja mówiłam mu żeby sobie za duzo nie obiecywał,
bo ja chcę byc sama :D
śmiech na sali.
czy to ten?
nie wiem, nie chce zapeszać i wierzyć, planować i marzyć...
będzie co ma być.
może jakies pozostałosci po tych wszystkich niemiłych doświadczeniach wczesniejszych pozostawiły taką maleńką nieufność?

wiem tylko że czasami trzeba przejść bardzo duzo,
wiele rozczarowań, frustracji...
żeby otrzytmać od życia coś więcej...
a najlepiej cieszyć się tym co się ma...
nie myśleć o przyszłości
i nie tworzyć życia za kogoś.
co ma być to będzie...
Razem lub osobno ;)



O mnie

Archiwum

%rok
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień