...
blog



01.09.2011 :: 14:06 Link Komentuj (1)





Nawet jeśli ludzie Ci wybaczą,

to czy Ty potrafisz wybaczyć sobie?



Prawo ironii losu 357




05.09.2011 :: 14:34 Link Komentuj (3)

Bo ludzie to świnie są.
Jestem tak zdegustowana dzisiejszym narodem, że aż muszę z siebie to wyrzucić i tyle.
Ludzie to perfidne, podstepne kanalie które wykorzystują niewinnych, lub słabszych od siebie.
KIM JESTEŚMY??
Zastanówmy się nad sobą, dlaczego wymagamy od kogoś szacunku i poważania, uprzejmości i kultury a sami nie mamy z tym nic wspólnego??
Jak można tak się zachowywać, ubliżać komuś kto być może pracę ma jaką ma, takie są własnie realia naszej kochanej Polski, że ludzie z wysokim wykształceniem stoją za ladą i bułki podają. Najlepiej to jest wstać lewą nogą i wyżyć się na kimś po drodze do pracy. Naubliżać komuś niby przypadkiem. Dlaczego oceniamy ludzi tak powierzchownie i wbijamy im szpileczki jakby to była dla nas miła zabawa?
YYYYGH!
Bo ludzie to świnie są.
14.09.2011 :: 16:08 Link Komentuj (1)


Właściwie to nie wiem czy wam już pisałam że zwolniłam się z pracy? Od razu o Niebo moje samopoczucie uległo poprawie. Nie jestem w stanie opisać tutaj w kilku słowach tego uczucia'tego dosłownego szaleństwa w duszy gdy stwierdziłam twardo że się zwalniam i gdy powędrowałam na dywanik szefowski z pięknie odręcznie wypisanym wypowiedzeniem. Jedno wiem na pewno: mina Szefa gdy mu wręczałam wypowiedzenie...

BEZCENNA!!!
17.09.2011 :: 18:26 Link Komentuj (3) Właściwie to tak było zawsze, dlaczego niby teraz miałoby się to zmienić?
Zawsze ktoś był ważniejszy,
zawsze moje szczęście lub moje plany były mniej istotne od czyichś,
zawsze też szybko zmieniano temat po jakimkolwiek pytaniu, na jakikolwiek temat do mnie.
Nigdy nie liczono się z moim zdaniem i nigdy nie zwracano na mnie uwagi,
po jakimś czasie gdy po prostu wyczułam że jestem lekceważona przestałam się jakkolwiek wypowiadać.
W rozmowach rodzinnych nie wypowiadam słów "tęsknie...", ani "zależy mi...", nie mówię "moim zdaniem...", ani "myślę, że...", w moim słowniku rodzinnym nie ma "chciałabym", "marzę", czy też "mam nadzieje...".
Po co skoro moja rodzina uważa mnie za mało istotną osobę, nie ważny element, wręcz czarną owce.
Przynoszę same kłopoty i straty.
I chyba myślą że jestem wariatką...

Z każdym dniem odczuwam coraz większą niechęć do coraz większej ilości osób z mojej rodziny.
Chyba każdy mnie zawiódł i chyba każdy zrobił coś co mnie mocno zabolało.
Nikt z nich nie wie gdzie mieszkam i jak żyje.
Nikt z nich mnie nie zna.

I nawet jeśli to czasami boli...
Żal mi ich.

"Jak cicho tu i jak ciemno.
Choć wciąż echo brzmi jednej z burz,
Nie wiesz co, nie wiesz kto zaczął to,
ale jedno już wiesz na pewno.
Bolesnych zbyt wiele padło słów..."

18.09.2011 :: 14:28 Link Komentuj (4)

Leniwa i fantastyczna niedziela,

łażę w bieliźnie po pustym domu by co chwile zapadać w krótki sen.
Odpoczywam pełną parą i nawet mi to na dobre wychodzi, różnego rodzaju dolegliwości jakby odeszły...
Wczoraj do późnych godzin nocnych gdzieś w oddali grupa prężnych męskich panów wyśpiewywała o swych ogromnych miłościach boiskowych. Coś na temat poważania PZPN, skrytych uczuć do Widzewa i na koniec o rodzimej drużynie...Czy wygrywasz czy nie...
Przez głowę mi przeszła myśl o Panu "O" bo przecież ten się ostatnio zrobił "halsem stadionowym" :P
Dużo ostatnio czytam,
kolejny rekord tygodnia to sześć książek.
Na prawdę czytanie przynosi ogromny spokój duszy, jestem odprężona i spokojna. Właściwie to nie wiem czy jest to spowodowane czytaniem czy może tym okresem wypowiedzeniowym. Może zmiana pracy dobrze na mnie podziała, w końcu zawsze nowe wyzwania napędzały mnie podwójnie.
Trochę ponurawo tu u mnie ostatnio. Cóż może dlatego, że tutaj znajduje się druga połowa mojej duszy, ta bardziej czarniejsza i wiele myśli tych najbardziej skrytych, być może nigdy też nie wypowiedzianych.
Pocieszę was, że na co dzień jestem wyjątkowo pogodną osobą, a poczucie humoru i krótkie riposty nigdy nie chcą ode mnie odejść zbyt daleko :)
19.09.2011 :: 21:25 Link Komentuj (4)

Na życzenie...
Paranienormalna S :))
Mej ogromnej radości ciąg dalszy.
Tak więc wszem i wobec ogłaszam jeszcze raz i już tłumaczę...
TAK!!!!
13 Września poszłam ładna i zadowolona do biurostwa by ogłosić iż się zwalniam.
Oczywiście próbom przekupstwa nie było końca toteż nadal ze SZCZERYM uśmiechem stwierdziłam twardo iż zwalniam się i koniec dyskusji :)
Dodam iż próby przekupstwa, owszem, ciekawe, jednak już ja znam te numery...
Takie platformowskie żarty wręcz.
Tak więc gdy po dłuższej chwili udało mi się wreszcie opuścić biurostwo z dosyć zadumionym szefostwem wewnątrz z jeszcze bardziej szczerszym, naprawdę wyjątkowym i szczerym uśmiechem na twarzy, obdzwoniłam wszystkich najbliższych znajomych by obwieścić im tę fantastyczną wiadomość :)
Cóż, jeden z moich najlepszych znajomych oddzwonił jakieś pięć minut po moim telefonie z zapytaniem czy ćpałam lub brałam jakieś leki psychotropowe w ciągu minionej doby (trawka, lsd i jeszcze kilkanaście innych nazw, nawet skurczybyk zapytał o Pawulon) i czy czasem nie jestem pierdolnięta.
No cóż, niecodziennie człowiek idzie przez miasto niemal skacząc z radości i krzycząc co chwile do telefonu...
ZWOLNIŁAM SIĘ!!!
Już pędzę z dalszymi wyjaśnieniami.
Otóż decyzja zapadła w ciągu jednej rozmowy telefonicznej. Zwalniam się i w ciągu pięciu najbliższych tygodni załatwiam co najpotrzebniejsze i wsiadam do samolotu. Rzucam wszystko by złapać na kilka chwil coś nowego i wrócić nowo narodzona.
I mocno w to wierzę.
Na prawdę mocno w to wierzę.
Bo wiecie co...
Nigdy nie jest za późno by zmienić swoje życie i zacząć spełniać swoje marzenia,
nawet jeśli się to nigdy nie uda, zawsze będę mieć świadomość że kiedyś próbowałam :)
Chociaż znając mnie jestem w stanie w tej chwili zrobić niemal wszystko i wiem że wiele moich dotychczasowych marzeń spełniłam, choć być może nie doceniłam tego wcześniej. Może nie są to ogromne sprawy...
No ale w końcu nic mnie tak nie nakręca jak nowe wyzwania!!!
POZDRAWIAM

P.S. zapomniałam dodać że do domu wróciłam chyba około drugiej w nocy,
świętowałam z koleżanką gdzieś w środku parku...
Masakra :P


 
Do godziny zero pozostało:


424 h




24.09.2011 :: 00:26 Link Komentuj (8)



Jestem cholernie silną kobietą.
I dobrze mi z tym.

26.09.2011 :: 16:48 Link Komentuj (7)



W ostatnich dniach udało mi się obejść, albo i rozwiązać dosyć poważny problem w pracy. Może nawet zapobiegłam w pewien sposób moje odejście w wielkiej niesławie. Napiszę wam kiedyś gdy będę mieć więcej natchnienia. 
Cóż, w ostatnich dniach czuje się tak jakbym prowadziła ogromną grupę wsparcia. Najgorsze w tym wszytskim jest to że Wy moje Panie jestescie fantastycznymi młodymi Kobietkami przed którym szmat życia! Głowy do góry i z dumą trzeba zdobywać świat.

Suna...
Nie mam okazji by czytać Twoje archiwum, jednak w chwili obecnej to co jest dostepne wydaje mi pewien mały obraz na Twój temat, mogę się oczywiście mylić, to po prostu moje zdanie. Czasami jak czytam jakieś zdanie czuje jakbym przeszła jakieś deja vu, być może kilka lat temu sama bym je tak napisała. Unikałam ludzi, tych których nie znałam, zazwyczaj prowadziłam powieszchowne znajomości, bo bałam się że gdy ktoś pozna mnie lepiej wystraszy się i ucieknie. O ironio losu byłam dosyć lubianą osobą, radosną z poczuciem humoru... Z Panem M...nie chciałam Go, a może po prostu się bałam, że można jeszcze mnie zranić lub że ktoś może poznać mnie ze strony wrazliwej... a może bałam się że gdy zdobędzie moje zaufanie skerzywdzi mnie lub co gorsze prędzej czy później ja zrobię krzywdę jemu. Cóż, jakoś to wyszło...
Wracając do Twoich sukcesów... nie wszytskie sukcesy da się pokazać, wyjaścić opisać, może nie zawsze sukcesem jest praca, mieszkanie czy jakieś inne osiągnięcia materialne?
Czy posiadanie przyjaciela nie będzie sukcesem? czy poznanie ludzi z którymi można zawsze gdzieś wyjść, świetnie się bawic i świetnie porozumiewać też nie będzie sukcesem? Czy fakt że się jest w tym miejscu w którym się dzisiaj stoi nie będzie pewnego rodzaju sukcesem? A nasza sfera duchowa? Fakt że posiadamy takie a nie inne wartości życiowe, takie myśli, wrażliwość na drugiego człowieka nie czyni nas kimś wyjątkowym i nie jest pewnego radzaju sukcesem? A życie? Czy życie samo w sobie nie jest ogromnym sukcesem?

Miałam zajebistą wenę twórczą dla kazdej dziewczynki i strona mi wygasła... pozostało tylko tyle...
Tak więc Paroksetynka, Fati i Kornelie musi poczekać, może wieczorem wróci....

30.09.2011 :: 19:42 Link Komentuj (4)

Boję się.
Boję się śmierci, że wyjdę z domu, będę mieć jakiś wypadek, zginę, umrę...
Boję się, że za mało jeszcze w życiu osiągnęłam by odejść. 
A jednak mam paranoje.
Zbyt dużo kryminologii?? Zawsze myślałam że to fascynacja, a teraz co?
Boję się, że wyjdę i nigdy nie wrócę, a jak wtedy mnie zapamiętają inni?



O mnie

Archiwum

%rok
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
%rok
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień